Test obiektywu: Pentacon auto 29/2.8



Cześć!
Wiem,że spora część osób regularnie tutaj zaglądających była bardzo ciekawa mojej recenzji tego obiektywu i oto ona! Pierwszy raz wspomniałam o chęci stworzenia tego wpisu bodajże we wrześniu 2016 r.,kto by pomyślał,że ten czas tak szybko minie,a właściwy wpis zamieszczę tutaj nieco ponad pół roku później!? :D Nie mniej jednak przez długi czas ,,skrobałam'' sobie w notatniku co tak na prawdę powinnam tu napisać,jakie aspekty wziąć pod uwagę oraz jak skleić to wszystko w sensowną całość i nie ukrywam momentami było ciężko,ale ogromnie się cieszę,że udało mi się w końcu doprowadzić realizację obietnicy do końca :) Nie przedłużając i tak długiego wpisu,przejdźmy do rzeczy.

Pierwotnie obiektywy przeznaczone do współpracy z  analogowymi aparatami obecnie przeżywają drugą młodość podpinane do cyfrowych lustrzanek czy bezlusterkowców. Pentacon 29/2.8 jest jednym z nich, będąc chyba najpopularniejszym spośród starych, manualnych, szerokątnych obiektywów, które można obecnie dostać w bardzo niskiej cenie. Szkła te kuszą przede wszystkim amatorów i młodych fotografów głównie ceną,ale też przyzwoitą jakością obrazu. Jednak zanim zdecydujemy się na zakup trzeba sobie zadać jedno podstawowe pytanie: ,,czy warto?''.
Pentacon 29/2.8 produkowany był w dawnej NRD, występuje w dwóch wersjach: electic oraz auto, dziś przyjrzymy się tej drugiej. Choć tytuł tego wpisu brzmi ,,test obiektywu'', tak na prawdę będzie to jedynie przyjrzenie się mu od tej bardziej praktycznej strony, czyli w oparciu o zdjęcia wykonane w różnych warunkach (i w różnych porach roku), bowiem nie czuję się na tyle kompetentna by przeprowadzać poważny test obiektywu od strony technicznej. 
Wielokrotnie słyszałam opinię,że ten obiektyw znakomicie nadaje się do amatorskiej zabawy czy do co dziennego hobbistycznego użytku lecz do poważniejszego fotografowania już nie, jak jest na prawdę?  Jeśli jesteście ciekawi,przejdźmy dalej :)

Więcej ujęć znajdziecie tutaj.

Minimalna odległość ostrzenia wynosząca 25cm wydaje mi się chyba największą zaletą tego obiektywu,dzięki niej staje się dosyć uniwersalny.A poza tym pozwala na uchwycenie motyli czy innych owadów z całkiem fajnym przybliżeniem. 
Dla porównania Helios 44M-4 ostrzy dopiero od 0,5m,a popularna canonowska 50-tka od 0,45m.

Więcej zdjęć z wrzosowiska tutaj i tutaj.
Do tego tworzy bardzo przyjemne miękkie rozmycie tła. Bokeh będący tak na prawdę wadą optyczną obiektywu,dla wielu osób jest zaletą i często decyduje o walorach estetycznych zdjęcia.Jeśli chodzi o bokeh z Pentacona, na prawdę nie mam mu nic do zarzucenia. Efekty bywają niezwykle malownicze.


Minusem jest częste mydlenie przy maksymalnie otwartej przysłonie, jednak przy przymknięciu przysłony powyżej f/4 sytuacja się poprawia. Z tym, że może to wynikać nie tyle z winy obiektywu,co jego współpracy z lustrzanką cyfrową, do której przecież pierwotnie nie został stworzony.
                                    
U góry Canon 50mm f/1.8,na dole Pentacon 29/2.8
Po dłuższym użytkowaniu tego obiektywu zauważalna staje się jego specyficzna cecha, tzn. nadawanie zdjęciom lekkiego klimatu vintage(?), który powoduje, że odwzorowanie kolorów nie jest tak neutralne jak w nowoczesnych obiektywach. Zdjęcia z Pentacona zdają się mieć odrobinę większą temperaturę barwową  niż te zrobione przy pomocy nowszych cyfrowych odpowiedników i lekko brązowo-żółty zafarb,co jest widoczne szczególnie przy fotografowaniu ludzi bądź przedmiotów na białym tle.

Zestawiając zdjęcia zrobione Pentaconem  oraz Canonem 50mm f/1.8 w  tym samym miejscu i w takich samych warunkach oświetleniowych od razu zauważymy różnicę w ich kolorystyce.Na powyższych zdjęciach Sylwii nie używałam niczego co miałoby wpływ na zmianę oświetlenia oraz kolorystyki (oczywiście zmieniła się perspektywa wynikająca z mojego ustawienia ale też różnych ogniskowych).


Podobnie jest przy fotografowaniu w pomieszczeniach, z tym że w połączeniu z gorszym dostępem do światła dziennego jakość obrazu zauważalnie spada.
Powyższe dwa zdjęcia zostały zrobione zimą, fotografowane przedmioty ustawiłam bezpośrednio przy oknie, pierwsze z nich wykonałam canonem 50mm f/1.8 (tu f/2.2), drugie Pentaconem 29/2.8 (tu f/4,przy pełnej dziurze obraz był jeszcze bardziej ''przymglony'').Już na pierwszy rzut oka oprócz odmiennej kolorystyki zauważamy także różnicę w ostrości i przejrzystości prezentowanych zdjęć.


Różnicę można dostrzec również pomiędzy zdjęciami wykonanymi przy świetle naturalnym na zewnątrz, na pierwszym Helios z f/2.5 na drugim Pentacon z f/4. Zdjęcia zostały zrobione dosłownie jedno po drugim, więc nie ma tu mowy o różnicy wynikającej z różnej pory dnia (na drugim zdjęciu może to wyglądać prawie jak początek złotej godziny).



Kolejnym aspektem który chciałam poruszyć są zdjęcia pod światło i flary.  Moim zdaniem Pentacon przegrywa w starciu z ostrym słonecznym światłem i w takich warunkach często miewa bardzo duże problemy z należytym wyostrzeniem obrazu (nie chodzi mi tu o złe ustawienie ostrości),pojawia się także charakterystyczne zamglenie.
(Pierwsze zdjęcie f/8 ,drugie f/5.6, trzecie f/4)

Na górze Pentacon,na dole Helios 44M-4
Mimo powłok MC (Multi Coating), mających zapobiegać tworzeniu niechcianych flar i refleksów świetlnych na zdjęciach, flary z Pentacona w słoneczny dzień są dosyć widoczne.
 Ponadto im więcej zabrudzeń na przedniej soczewce,tym większe i bardziej rozproszone flary. Jednak  na plus można zaliczyć Pentaconowi fakt,że flary nie są ciepłe jak w przypadku Heliosa, gdzie nadają one zdjęciom mocno pomarańczowy zafarb.



Pentacon 29/2.8 to szło szerokątne, typu wide angle, więc oczywistym wydaje się fakt, że w głównym zamyśle nie został stworzony tylko do fotografii zbliżeniowej.Powyżej mała próbka jego możliwości.

Więcej zdjęć tutaj.
Zdarzało mi się zabierać go także na spacery do lasu,bądź jakieś małe wycieczki,jednak zdecydowanie na takie okazję wolę pakować do torby zwykłego kita, bowiem obrazek z Pentacona wydaje mi się w takim zastosowaniu trochę za ''miękki''. Ma to swój urok, lecz nie zawsze jest to efekt o jaki nam chodziło. Fani doskonałej ostrości na zdjęciach zdecydowanie nie polubili by się z tym obiektywem.


Ponadto zdjęcia zrobione tym szkłem nie są mocno kontrastowe, mają w sobie coś z dawnych analogowych ujęć.


Przy tak szerokich ujęciach zauważyłam także to o czym wielokrotnie czytałam na forach fotograficznych dotyczących starych manualnych obiektywów,czyli gorsza jakość obrazu po bokach kadru (w przypadku mojego egzemplarza jest to głównie prawa strona). Możecie to zobaczyć na dwóch poniższych ujęciach.

Fotografia zbliżeniowa i próby z ,,makro''

Dostawałam już wielokrotnie pytania dotyczące tego jak ten obiektyw spisuje się przy większych zbliżeniach, najczęściej podpięty do pierścieni pośrednich bądź odwrotnie zamocowany...

Pierścienie pośrednie
... i tutaj muszę przyznać,że efekty były lepsze niż początkowo obstawiałam :) Na powyższej sklejce znajdują się zdjęcia zrobione z obiektywem przyłożonym do pierścieni pośrednich,bo o dziwo zamocowany należycie z adapterem M42-Canon do wspomnianych pierścieni już nie spisywał się zbyt dobrze,w zasadzie obraz stawał się bardziej zamglony i jeszcze bardziej mniej kontrastowy niż zwykle.(Powyższe zdjęcia są już po obróbce).

Pierścień pośredni + odwrócony obiektyw
Na drugiej sklejce zamieściłam zdjęcia wykonane w podobny sposób jak wcześniej,z tym,że tym razem obiektyw był przytknięty do pierścienia pośredniego odwrotną stroną,jak widać efekty nie są najgorsze :) Wszystkie zdjęcia wykonane przy f/11 (w poniższej sklejce także).

Odwrócony obiektyw (bez jakiegokolwiek mocowania)
Na  prośbę kilku osób,pomimo sceptycznego nastawiania(spodziewałam się na prawdę kiepskich efektów i bałam się,że mogę uszkodzić aparat) postanowiłam wykonać kilka zdjęć z odwróconym obiektywem przytkniętym do body bez jakichkolwiek pierścieni czy też mocowania. Po raz kolejny efekty pozytywnie mnie zaskoczyły. Choć zdjęcia są delikatnie zamglone i posiadają liczne refleksy świetlne,tak ze względu na sposób ich wykonania nie są tak tragiczne jak oczekiwałam :)
W przypadku fotografowania odwróconym Pentaconem miałam jednak spory problem z utrzymaniem go w jednym miejscu, obiektyw ciągle ,,uciekał'' mi na boki,przez co do wnętrza aparatu wdzierały się niekontrolowane refleksy świetlne,poza tym ze względu na wagę obiektywu i konieczność trzymania go mocno cały czas ręką,byłam w stanie zrobić tak zaledwie kilka zdjęć.


Ostatnim aspektem,który chciałabym poruszyć jest sama ergonomia wspomnianego obiektywu. Wagą jak i rozmiarem przypomina popularnego Heliosa,jednak jest między nimi kilka zasadniczych różnic.

Po pierwsze: soczewki,a w zasadzie przednia soczewka nie jest osadzona zbyt głęboko, osłona wystaje ponad nią może na 3-4mm,a co z tego wynika nie trudno jest ją porysować czy też uszkodzić, dlatego zawsze trzeba pamiętać o pokrowcu bądź dekielkach dla tego obiektywu.
Po drugie: przednia soczewka brudzi się w tempie ekspresowym,a przez uwagę na powłoki MC trzeba się z nią obchodzić niezwykle delikatnie,ponadto nie wolno wobec niej stosować środków chemicznych,dlatego czyszczenie tego obiektywu jak dla mnie do przyjemności nie należą.
Po trzecie: obiektyw posiada przełącznik ,,A'' oraz ,,M'',w zasadzie przy współpracy z lustrzankami cyfrowymi nie ma to większego znaczenia,jednak dla wyjaśnienia napiszę,że na ,,M'' obiektyw albo jest otwarty albo na pełnej dziurze,albo dla całej skali przysłona (od f/4-22) zachowuje się jak dla f/4.Po przełączeniu na ,,A'' możemy go używać normalnie,ale...pierścień przysłony,chodzi tak płynnie (z minimalnym oporem),że w pierwszych tygodniach użytkowania obiektywu często zdarzało mi się przez przypadek zwiększyć wartość przysłony nawet tego fizycznie nie czując. Był to dla mnie spory szok po przejściu z dosyć opornego Heliosa. Jednak z czasem do tego przywykłam i teraz nie stanowi to najmniejszego problemu,chociaż z ciekawości zapytam czy to cecha jedynie mojego egzemplarza czy po prostu ,,ten typ tak ma'',ktoś może wie? :)

Podsumowując:

Po przeanalizowaniu kilku najważniejszych aspektów,mogę jasno powiedzieć,że Pentacon 29/2.8 jest całkiem przyzwoitym obiektywem. Poleciłabym go osobom,które fotografują hobbistycznie, lubią ,,miękkie'' zdjęcia z ładnym bokehem oraz poszukują taniej alternatywy do zdjęć tzw.codziennego użytku.
Będzie to także dobre rozwiązanie dla osób,które podobnie tak jak kiedyś ja,nie miały wcześniej okazji do użytkowania na codzień szerokokątnego szkła, a nie chciałyby od razu wydawać okrągłej sumy pieniędzy na systemowy obiektyw, bądź też nie czują potrzeby inwestowania w sprzęt a jakość zdjęć jaką przedstawiłam w licznych przykładach okaże się dla nich zadowalającą. :)

Wszystkie zdjęcia zostały wykonane Canonem 550D.

8 komentarzy:

  1. Kawał dobrej roboty:) Przedstawiłaś wszystkie te cechy, które interesują przeciętnego użytkownika - specyfikację techniczną obiektywu można znaleźć, natomiast rzetelny opis fotografa już niekoniecznie, większości osób po prostu się nie chce pisać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki,właśnie głównie ze względu na problem o którym wspomniałaś zdecydowałam się napisać ten wpis :) Sama kiedy zdecydowałam się kupić ten obiektyw szukałam w internecie jakiś rzetelnych praktycznych informacji,jednak trafiałam jedynie na pojedyncze zdjęcia zrobione tym obiektywem bądź forum,gdzie między sobą dyskutowali ''starzy doświadczeni fotografowie'' używając takich sformułowań,że i tak nic z tego nie byłam w stanie wywnioskować :)

      Usuń
  2. Świetna recenzja :) słyszałam trochę o tym obiektywie i już od dawna chciałam się zagłębić w ten temat, czy warto itp. Ja sama jestem ogromną fanką perfekcyjnej ostrości na zdjęciach, ale niestety pracuję tylko z takimi obiektywami jak ten wyżej, także niby teoretycznie powinnam wiedzieć co to cierpliwość :P
    Dobrze jest poczytać na ten temat u kogoś zaufanego, zawsze to rzetelniejsza informacja niż z jakimś forum w necie. Byłam ciekawa jak to jest w tym przypadku z ostrzeniem na nieskończoność, ale widać po zdjęciach lasu, że radzi sobie o niebo lepiej niż halios. Zdjęcia w zbliżeniu mnie totalnie urzekły! Mogłabyś zdradzić za ile go kupiłaś i gdzie wyhaczyłaś? Allegro, czy jakaś giełda? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie przy ostrzeniu na nieskończoność Pentacon radzi sobie dużo lepiej niż Helios,tutaj nie mogę powiedzieć ani jednego złego słowa na jego temat :) Swój egzemplarz znalazłam na Allegro (giełdom internetowym już nie ufam) i z tego co pamiętam łącznie z przesyłką kurierską zapłaciłam ~125 zł.Z tego co widzę teraz jego ceny jak i wielu innych manualnych obiektywów poszły trochę w górę,ale wydaje mi się,że jeśli się chwilę poszuka to można znaleźć coś w przystępnej cenie :)

      Usuń
  3. Ooo, moje małe marzenie! Mam nadzieję, że kiedyś go sobie sprawię ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam,że po przeczytaniu tego wpisu wiele osób go sobie odpuści,a tu jednak widzę,że jest zupełnie odwrotnie :P Co jak co ale ładnie malować to on potrafi :) Dziś fotografowałam nim tulipany i też wyszło fajnie,więc pewnie nie długo się tutaj nimi pochwalę :)

      Usuń
  4. Sama obecnie mam dwa heliosy 44-4 i 44-2 a teraz myślę pokusić się na 40-2 czyli mega, cudowny 85mm 1.5. Wspaniały jest ale i cena konkretna xD Piękne efekty, uwielbiam takie zdjęcia takimi cudeńkami, mają wyjątkową plastykę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak,85 to prawdziwe cudo <3 Był czas kiedy intensywnie nad nim myślałam,ale potem doszłam do wniosku,że mam ważniejsze piorytety jeśli chodzi o foto-zakupy.Więc może kiedyś,chociaż szczerze mówiąc teraz skłaniałabym się już raczej w stronę jakiejś Sigmy z serii Art :)

      Usuń